Kolejną inspirującą osobą, z którą przeprowadziliśmy wywiad w ramach cyklu PLGBC_Interview, jest Elżbieta Rotblum, Sustainability Coordinator w Skanska Property Poland.

 

Jaki jest kierunek rozwoju zrównoważonego budownictwa?

Zielone budownictwo to dla mnie dwa aspekty: środowisko i człowiek. Chcemy aby nasze budynki – poprzez to, gdzie powstają, jak powstają, z jakich materiałów są konstruowane i jakimi wykańczane, jakie systemy technologiczne je uzbrajają od środka – były jak najmniejszym obciążeniem dla środowiska naturalnego i myślę, że to jest jeden ważny kierunek. Aspekt człowieka jest równie istotny. Tu kierunek jest jasny: budynki nie mają być tylko miejscem, gdzie odbywa się praca, one do tej pracy mają nas stymulować, mają nas inspirować, a przy okazji sprawiać, że wychodząc z nich po zakończonym dniu pracy, poczujemy się wręcz lepiej i zdrowiej, niż zanim do nich weszliśmy.

 

Dlaczego taki kierunek?

Konieczność ochrony środowiska naturalnego, w którym egzystujemy, nie dziwi chyba nikogo. Zabudowujemy i zagęszczamy tkankę miejską, a miasta to nie tylko beton, cegły i szkło. To teren, na którym powstają wciąż nowe inwestycje, co oznacza, że z wielką troską powinniśmy myśleć o faunie i florze, która przed inwestycją znajdowała się na jej miejscu, tak aby stwarzać dla nich przestrzeń, gdy inwestycja już jest gotowa. Tworzymy jeden ekosystem, i należy pamiętać o każdym jego elemencie, bo gdy któregoś zabraknie, może też zabraknąć nas. Dobrym przykładem tu są pszczoły, bez których nie mielibyśmy co jeść. Zapominamy też o drzewach, które przecież dają nam tlen, cień, wilgoć, pełnią funkcję retencyjną wody, obniżają temperaturę w coraz gorętszych miastach – one do miast powinny być zapraszane jako największy skarb. Drzewa, tym bardziej te szlachetne gatunki, nie rosną z dnia na dzień. Budynki czerpią wodę i zużywają prąd – te zasoby też nie są nieskończone. Budujemy coraz nowocześniejsze budynki – dla mnie ich nowoczesność jest mierzona właśnie tym, jak pozwalają one oszczędzić to, co czerpiemy z natury i jednocześnie – tylko tyle, ile konieczne –wykorzystać do maksimum, tak żebyśmy dodatkowo tego nie zmarnowali.

Rozwój pod kątem człowieka wiąże się z naszą troską o środowisko naturalne. Chcemy budynków o jak najlepszym środowisku wewnętrznym, który bazuje na tym, co otrzyma z zewnątrz. Na przykład świeże i czyste powietrze – im bardziej będzie ono zanieczyszczone na zewnątrz, tym bardziej będziemy się głowić, jak dostarczyć powietrze najlepszej klasy do budynku.

Wracając do samego człowieka: w budynku komercyjnym ma się on czuć bezpiecznie i to pod każdym względem – takim, że nie wdycha formaldehydów, bo meble, wykładziny, okleiny i inne elementy są wykonane z najlepszych materiałów, takim, że nie truje się CO2, bo ma dostarczane duże ilości świeżego powietrza. Ma się dobrze czuć pod kątem fizycznym i psychicznym. Ma mieć dużo światła, i to odpowiedniego koloru, by dobrze funkcjonować w ciągu dnia i zdrowo spać w nocy. Powinien być stymulowany przez piękny design i bogactwo elementów wiążących się z naturą, jak i przez same rośliny. Ma być zachęcany do zwiększonej ilości ruchu – a tu nie o to chodzi, by windy jeździły tak szybko, że przyprawią nas o zawrót głowy, nie wymagając przy tym od nas żadnego wysiłku. Przyszłość to schody! Przyszłość to ruch. Już tak się „przykleiliśmy” do naszych biurek i komputerów, że zaczyna się mówić, że zdrowsi są ci, którzy regularnie się ruszają, wychodząc zapalić papierosa, niż niepalący, ale też nie ruszający się cały dzień. To jakiś absurd, i budynki przyszłości będą to zmieniać. Budynek idealny to właśnie taki, do którego z przyjemnością wracamy, bo ma nam tak wiele do zaoferowania.

 

Gdzie widzi Pani swoją rolę?

Moją rolą i obecnym kierunkiem jest uświadomić użytkownikom biur, że dostają już w swoich nowych biurach bardzo wiele dobrego, ale może nie do końca są tego świadomi. Wiadomo jest, że każdy z nas śpieszy się, aby dopełnić wszystkich obowiązków. Jeżeli jednak na przykład bardzo często boli nas głowa, to jest to dla nas bardzo szybko zauważalne i nie jesteśmy z tego zadowoleni. Natomiast gdy dni mijają nam na przyjemnej i sprawnej pracy, czujemy się radośni i wracamy do domów pełni sił na więcej – tego już tak łatwo nie zauważamy – bierzemy za pewnik nasze dobre zdrowie i samopoczucie, a to pewnikiem nie jest. Jest to rezultatem wytrwałej pracy, jaka została wykonana od momentu koncepcji budynku, aż po jego finalne oddanie, ale i dalsze użytkowanie. To, czy będziemy mieć takie, czy inne urządzenia w systemie HVAC może mieć ogromny wpływ na to, jak się właśnie będziemy czuć. To, jaką wodę pijemy, co mamy wokół siebie, i na co patrzymy, czy możemy skorzystać ze stojaka na rowery, czy prysznica, czy ławki – te wszystkie elementy składają się na skomplikowaną, ale jakże ciekawą układankę, która w całości wpływa na to, jak nam minął dzień.

Ja właśnie chcę to pokazywać i szukać dalszych sposobów na to, jak sprawić, by te dni mijały coraz lepiej!

 

Gdzie widzi Pani niszową ścieżkę dla zrównoważonego budownictwa?

Skoro człowiek jest już w centrum naszych działań, to myślę, że kolejnym krokiem mogłoby być to, aby pomóc mu w ciągu tych 8 godzin i więcej, w trakcie których przebywa w budynku, pozbyć się negatywnych przyzwyczajeń, które źle wpływają na jego zdrowie. Jednocześnie chciałabym, aby te dobre przyzwyczajenia behawioralne mogły się w tym użytkowniku rozwijać i utrwalać. To jedna nisza, którą widzę na przyszłość. Druga to ta, w której budynki zrównoważone stają się miejscem, wykorzystywanym przez całą dobę, nie tylko przez osoby, które w nim pracują na co dzień. Może dachy mogłyby się stać pięknymi otwartymi dla wszystkich tarasami, albo ogrodami miejskimi, gdzie uprawiane byłyby warzywa i owoce, albo hodowane kury… Może budynki o dużych przeszkleniach staną się małymi, lokalnymi fabrykami energii… Ścieżek, jak widać, jest kilka, i byłoby wspaniale gdyby wszystkie mogły się spełnić.

Podobne informacje